Jak zwykle logistyczne przygotowanie wyjazdów fajczarskich naszego Klubu, Prezydent PC Szczytna powierzył „Frala Travel”. Te, do październikowych mistrzostw,  rozpocząłem już w kwietniu (program turystyczny, chętni, rezerwacja hotelu, wynajem samochodów, bilety na samolot, rejestracja palących …). Zebrała się ze Szczytnej grupa 12-osobowa (!) (5 palących i osoby towarzyszące). W Hiszpanii spędziliśmy 7 dni.

Organizatorzy Pucharu Świata w Figueres wymusili na uczestnikach rejestrację online. Zrozumiałe! Wygoda i możliwość wcześniejszego bezbłędnego przygotowania wszelkich dokumentów: identyfikatorów, kart startowych, dyplomów, bazy danych itp..

Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy przy rejestracji otrzymaliśmy identyfikatory wypisane ręcznie dla… dwóch Grzegorzów Frala (był jeszcze Łukasz), a Jerzy Król otrzymał nowe imię – Łukasz. Piękna pogoda, ładne otoczenie, koledzy fajczarze z Polski, Europy i świata, świetna atmosfera pozwoliły szybko zapomnieć o tej „wpadce”. Nawet zapomnieliśmy o „nieciekawych” wspomnieniach uczestników Gala Dinner.

Turniej rozpoczął się z ponad godzinnym opóźnieniem. Zabrakło słowa przeprosin, a ceremonia też był jakaś taka …. To znaczy nie było jej praktycznie wcale.

SONY DSC

Tytoń był trudny, w Polsce nie do zdobycia – Davidoff Argentina. Czasy nie były rewelacyjne, ale podobno liczy się miejsce. No i tu zaczynają się schody, do końca nie wiemy, kto jakie miejsce zajął. Wyniki, przedstawione na stronie Pucharu dopiero w piątek 20 października, nie zgadzają się z kolejnością wychodzenia z sali. Ja znów jestem na liście dwa razy, mój czas przypisali drugiemu Grzegorzowi – Chytremu. Od Henia Rogalskiego wiem, że w zestawieniu brak kilku drużyn z różnych krajów. Czegoś takiego jeszcze nie było!

Podam tyko to, co wiem na pewno. Z Polaków najlepiej zapalił Michał Perczyński, potem Henryk Rogalski  i ja. PC Szczytna zajęła 10 miejsce na 41 drużyn klubowych. Tyle wiemy na dziś. Jak to się skończy dowiemy się po złożeniu protestu przez prezydenta Henryka Rogalskiego.

Ale nasz wyjazd do Hiszpanii to nie tylko turniej. Dzięki Piotrowi Jakubowskiemu umówiliśmy się następnego dnia na wycieczkę do Amer, miejscowości gdzie swoją firmę pozyskującą wrzosiec i produkującą fajki ma Joan Soler. Każdy fajczarz powinien raz w życiu być w takim miejscu. Tego nie da się opisać. Soler pokazał nam najpierw pracownię, potem etapy przygotowania wrzośca, cykl produkcji fajki, pozwolił kupić, po bardzo okazyjnych cenach, klocki wrzośca i prawie gotowe fajki, podarował każdemu uczestnikowi wycieczki półfabrykaty z 50-letniego wrzośca. Na koniec, część naszego klubu poszła z Solerem pozyskiwać wrzosiec!!! Dla fajczarzy –  no comments.

O części turystycznej nie będę pisał, była podobno znakomita, o czym ma świadczyć 12-letnia whisky, którą otrzymałem w podziękowaniu od moich przyjaciół z Pipe Club Szczytna.

Idąc tym tropem, Organizatorom World Cup 2017, PC Szczytna przesyła… „Mamrota”.

Grzegorz Frala

 

Przeczytaj również

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -