Na niedawnym Sherlockowym fajczarsko-cygarowym spotkaniu na Torze Służewieckim nie zbrakło fajkarzy. Na każdym stoisku można było znaleźć perełki. Nas zaskoczył Mateusz Worobiec i fajki ze „stajni” jego taty – mistrza Henryka.

Zaskoczyła nas Worobcowa fajkarska ewolucja – zmieniona (poszerzona) paleta barw bejc, inny rodzaj zdobienia główek, bardzo pozytywne estetyczne wrażenia. Widać to było przede wszystkim na serii próbnej prezentowanej przez Mateusza Worobca oraz na dobrze znanych kształtach fajek wyprodukowanych przez mistrza z Przemyśla. Jak choćby na słynnej 118 z gwiazdką (mamy ją!). Delikatny rustykalny pierścieniowy reliefik przydał jej niezwykłego wręcz uroku. Przy tym jakość wykonania i dbałość o szczegóły – nadal bez zarzutu.

Sądząc więc po „fajkarskich jaskółkach” należny się jeszcze w tym roku spodziewać wielu bardzo pozytywnych zaskoczeń. Jak to u mistrza Henryka i jego prawej ręki – syna Mateusza.

 

Przeczytaj również

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -