Od lat nie ma gdańskich spotkań fajczarzy bez choćby najmniejszej prezentacji fragmentów kolekcji Krzysztofa Jesionowskiego, prezydenta Gdańskiego KKFG. Tu warto przypomnieć i podkreślić, że znakomicie kontynuuje on tradycję zapoczątkowaną przez Edwarda Zimmermanna, jednego z największych znawców tematu.

Tym razem Krzysztof pokazał mniej znane fajki gliniane i archaiczne przybory do palenia na bardzo małej powierzchni – w skrzyni po amunicji do dział lub moździerzy. A że przy szczupłości miejsca ulokowano ją w zupełnym kącie niezbyt wielu fajczarzy zwróciło na nią uwagę. A było naprawdę na co popatrzeć!


W ekspozycji znalazła się m.in. fajka kamienna wykonana przez Indian. Obok – fragmenty fajek pochodzących z pierwszego okresu kolonizacji odkrytych ziem. Dalej – fajki pochodzące z „piekarni” Roberta Cottona oraz fragment kościanej pokrywy kompasu z zegarem słonecznym z przełomu wieku XVI i XVII.


Niezwykłe były też angielskie ubijacze do fajek, które – co podkreślił kolekcjoner – mają wczesne pochodzenie, o czym świadczy mała średnica tłoczków. Z jednym z tych ubijaczy wiąże się przykra (ale z happy endem) historia współczesna. Otóż Krzysztof z niecierpliwością czekał na przesyłkę z nim. Wreszcie nadeszła. Przesłano ją w prawie zwyklej kopercie – zabezpieczeniem była tylko wyłożona nią folia bąbelkowa. Pan kurier był jednak tego dnia bardzo nieuważny i upuścił ją, następnie nadepnął, by w końcu… przejechać po niej swoim autem. Wiele czasu i cierpliwości oraz starań poświęcił Krzysztof byśmy mogli oglądać ją w pierwotnym stanie. Jest to też przestroga dla wszystkich, którzy z beztroską przesyłają cenne przedmioty. Należy je zawsze dobrze zabezpieczać przed tymi, dla których są to „tylko starocie”.

Dzięki Krzysztofowi Jesionowskiemu mieliśmy okazje kolejny raz zagłębić się w niezwykła historię fajek.

