Zaledwie kilka dni po Świecie Fajki, nietypowym może, ale przesympatycznym i przepełnionym ciekawymi rozmowami, do Krakowa zawitała paczka z Przemyśla. W niej natomiast zaskakująco wiele fajek prosto z pracowni Marka Parola. Poza pięknym prezentem w postaci fajki w kształcie szponu orła z białej glinki, która przeze mnie została ochrzczona mianem „polskiej pianki morskiej”, znajdowały się przeciekawe fajki.  Wysoki chimney, prototyp glinianej fajki wodnej oraz główki kieszonkowych fajek wodnych. Wszystkie te cuda okazały się bardzo udane. 

Chimney, mimo pozornie wielkiej głębokości główki, nie jest aż tak pojemny, choć nadal to chyba fajka, która pomieści najwięcej tytoniu jeżeli chodzi o gliniane dzieła fajkarza. Dno znajduje się w około połowie wysokości fajki. Ten model jest pod względem użytkowym  idealny. W fajkach dwuściennych, by ocenić poziom nagrzania ścianek fajki, trzeba było przykładać palec zaraz nad tlącym się tytoniem – co zazwyczaj kończyło się czarnymi śladami na koszuli i innych jasnych częściach ubioru. Nie jest to może, dla bardziej doświadczonego fajczarza, za wielki problem, lecz trzeba było mieć to zawsze z tyłu głowy, że zimna z zewnątrz fajka wcale nie oznacza, że tytoń pali się powoli. Tu takiej potrzeby nie ma, ponieważ w fajce nie ma konstrukcji dwuściennej w klasycznym wydaniu. Komora spalania jest po prostu nad chłodzącą dym przestrzenią. Pałac fajkę bez problemu dłonią wyczuwa się temperaturę, a jak to w glinie bywa – jeżeli fajka zacznie parzyć, wystarczy przesunąć rękę w dół, gdzie panuje wieczny – odciągający temperaturę i wilgoć z dymu – chłodek. Pierwsze palenie w tej fajce przebiegło na jednym ze spotkań Pierwszej Krakowskiej Loży Fajki i to zdjęcie bardzo dobrze podsumowuje co sądzę o tym modelu „parolówki”. Jak dla mnie jest po prostu idealna. 

Szpon natomiast, dzięki wykonaniu z białej gliny, nie ma dodatkowego smaku charakterystycznego dla fajek z czerwonej odmiany tego surowca. Smak jest czysty i sterylny, bez żadnych dodatkowych nut. Dodatkowo fajka jest leciutka oraz pięknie ukształtowana. Dwuścienna konstrukcja powoduje, że do ust trafia dym chłodny i suchy, a czas spędzony główce tylko go uzdatnia. 

Na koniec zostawiłem jeden z najciekawszych i nigdy wcześniej nie spotkanych przeze mnie „palidełek” – kieszonkową fajkę wodną, w której palić można tytoń fajkowy. Pomysł polega na tym, że posiadając dwie słomki (pasują papierowe z McDonald’s) i jakąkolwiek praktycznie butelkę, możemy się cieszyć dymem przepuszczonym przez ciecz, na którą się zdecydujemy. Ten modułowy system pozwolił nam wszystkim wypróbować ją w klubie, każdy otrzymał swój własny ustnik a butelka wypełniona wodą i zwieńczona fajką krążyła dookoła stołu. Pomysł jest jak najbardziej udany – fajka działa i smakuje wybornie. Dym przepuszczony przez wodę staje się delikatniejszy, ochłodzony. Traci jednak odrobinę na intensywności, dlatego najlepiej wybierać mieszanki pełne w smaku. Wszystko działa, nie ma potrzeby dostosowywania czy optymalizacji pojemności zbiorniczka, ani długości słomek, żeby fajka działała, wszystko jest szczelne i praktycznie bezobsługowe. Idealna opcja dla miłośników tytoniu fajkowego i fajki wodnej, która to nadaje się do kieszonkowego przenoszenia. Co więcej, jest chyba najbardziej ekscentryczną fajka, jaką kiedykolwiek paliłem. Zwraca uwagę, fascynuje, rozbawi, a co najważniejsze – dostarcza bardzo ciekawych efektów smakowych. 

Jestem niesamowicie wdzięczny Markowi Parolowi za tak cudowne podarki, możliwość ich testowania oraz doświadczania nowości, które są jedyne w swoim rodzaju. Każda z opisanych fajek dodaje świeżego powiewu. Chimney jest rozwiązaniem „problemu z odbiorem temperatury spalania”, szpon produkuje dym pozbawiony dodatkowych – pochodzących z materiału fajki – smaków, a niepozorna główka, która w kilku ruchach zamienia się w buchającą aromatycznym dymem fajkę wodną, jest po prostu rewelacyjna. 

Napisanie tej recenzji i podziękowania, opóźniło się niesamowicie za co przepraszam fajkarza. Dzięki temu jestem jednak pewien napisanych powyżej słów, fajki są palone bardzo często. Przemyskie gliniane calabashe są jedyne w swoim rodzaju, użytkowe piękne a palony w nich tytoń smakuje wybornie. 

Ponownie załączam najlepsze życzenia, podziękowania i pochwały dla Marka Parola i z całego serca polecam każdemu fajki gliniane wychodzące spod jego ręki.

Tekst i zdjęcia – Szymon Ligaj

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -