Romka Sindrewicza z Bydgoskiego Bractwa Fajkowego znamy od lat. Tak długo też go podziwiamy za miłość do fajki i… drewna. W oby przypadkach uczucie to uznać można za wzorowe. A jeśli do tego dodać fakt, że jego syn – Szymon, zaczyna dorównywać mu pasją…

Romek kocha fajkę, czemu świadectwo daje przy każdej okazji. Potrafi też zapomnieć się z nią i na turniejach osiągnąć przyzwoity czas. Jest poza tym zakochany w drewnie. Tu też mamy dowodów aż nadto. Przy każdej nadarzającej się okazji podziwiamy jego niezwykłe spojrzenie na kawałek, obok którego pewnie przeszlibyśmy obojętnie. U Romka ów kawałek, owe kawałki, stają się cudeńkami. Jego fantazyjne „dechy” zawsze wprawiają nas w osłupienie. A w Bydgoszczy, podczas ostatnich Spotkań Fajkowych, szczenna opadła nam jeszcze niżej (choć niżej pono już nie może, ciągnąc się po ziemi). Ujrzeliśmy bowiem efekty pracy Szymona, który na razie fajkę bardzo poważa, ale… Ma do tego prawo. Swoją estymę do niej zaznacza w zupełnie inny sposób. Otóż wpadł na pomysł i z powodzeniem go zrealizował, tworząc drewniane breloczki w kształcie fajki, które trafiły do każdego z uczestników Spotkań. Proste, ale przeurocze. Przy tym bardzo funkcjonalne. Gratsy wielkie Szymonie.

No i jeszcze jedna ważna sprawa – Romek to naprawdę wytrawny żeglarz.