Krzysztof Jesionowski – prezydent 40-letniego Klubu Kolekcjonerów Fajek Glinianych w Gdańsku, znany jest z kontynuowania i poszerzania wiedzy o fajkach glinianych, dyscypliny zapoczątkowanej przez prof. Kowalskiego, a z takim powodzeniem utrwalanej przez Edwarda Zimmermanna. Ale znamy go również z niezwykłej pasji do wynajdywania nieprawdopodobnie interesujących artefaktów.
Dostąpiliśmy zaszczytu odwiedzenia domowego zacisza Krzysztofa. Skromne mieszkanie właściciel urządził z niezwykłym smakiem. Od progu widać, że mamy do czynienia z nieprzeciętnym człowiekiem, ogarniętym niebywałą pasją. Największy bowiem pokój to… wprost muzeum. Tu Krzysztof ma sklasyfikowane i wyeksponowane (systematyki może mu pozazdrościć niejedno muzeum) swoje zbiory. Oczywiście dominują fajki gliniane. Ale wśród nich są też niezwykłe okazy z trochę innych dziedzin, choć związane z szeroko rozumianym fajczarstwem.

– A to widziałeś – zapytał Krzysztof Jesionowski pokazując jakiś niezwykły drewniany przedmiot. Ni to walec, ni to strzykawka… Ale drewniana strzykawka – pomyśleliśmy – ciekawe do czego. Uzupełnieniem była jakby malusieńka, najprawdopodobniej rogowa… strzykawka.

– Nie, no skąd – odparliśmy z pełnym przekonaniem, z niezwykłym zainteresowaniem przyglądając się jak kolekcjoner „rozbraja” całość na elementy składowe. Faktycznie, w środku toczonego drewna otwór wyłożony blaszką, z jednego końca tłoczek a z drugiego wystający sztyft. Obok zaś kościane „cyko” zakończone obłością, z kilkoma otworkami.

– To może lewatywę – z uśmiechem od ucha do ucha zapytał Krzysztof. No trochę zdębieliśmy. Niby jak? Po chwili gospodarz objaśnił nam do czego służył (choć pewni i dziś dałby radę) ów przedmiot. Do… lewatywy, czyli do enema. Na dowód Krzysztof sięgnął na półkę i podał nam książkę z początku XX wieku, w której jak byk autor objaśnia co i jak należ zrobić by na przykład „przepuklina puściła”. Warunek niezbędny – mikstura z tytoniu. Przy tym dalej ów specjalista powołuje się na ówczesne autorytety i stwierdza, że inny rodzaj roztworów z nicotiana pomaga na tak wiele schorzeń, że aż dziw bierze, że w aptekach jest tyle (niepotrzebnych???) leków.

Zresztą PT Czytelnik sam może owe słowa wyczytać na stronach sfotografowanych z książki „Hygena palenia”, która wcześniej i później od tych rozdziałów zawiera szereg innych, bardzo „pouczających” informacji o tytoniu i jego wykorzystaniu „w życiu (Uwaga Korekta – nie poprawiać!) każdego człowieka”, od przyjemności i relaksu po znaną powszechnie zdrowotność.



Jak więc widać nasza pasja to wiele różnych zastosowań, by o zaskoczeniach nie wspomnieć.

