Gromkie „Sto lat!”, z blisko stu gardeł, zakończyło oficjalną i kilka nieoficjalnych części urodzinowego spotkania we Wrocławiu. W sobotę (30 sierpnia), w grodzie nad Odrą, swoje 40-lecie obchodzili fajczarze z PC Wrocław. Na urodzinowe zaproszenie odpowiedzieli fajkarze i fajczarze z całej Polski.

Wrocławianie, od początku swojego istnienia, potrafili zaskakiwać. Tak też było i tym razem. Najpierw bowiem spotkaliśmy się w Domku Miedziorytnika, reprezentacyjnej, ale nieoficjalnej siedzibie jednego z najstarszych polskich klubów fajczarskich. Tu była rejestracja, tu otwarto uroczyście przepiękną wystawę fajek sepiolitowych z kolekcji Marka Stanielewicza. Stąd też gremialnie udaliśmy się na Plac Teatralny, przy którym czekały na wszystkich chętnych dwa wagony tramwaju z… 1949 roku. Przejażdżka była znakomita, choć zgrzyt tramwajowych kół na współczesnych szynach niemożebny. Ale warto było!

Ostatecznie tramwaj specjalnej historycznej linii dowiózł nas w bezpośrednie sąsiedztwo starej zajezdni tramwajów konnych, w której swoją pracownię ma jeden z najznakomitszych europejskich organmistrzów, członek PC Wrocław i zawołany fajczarz – Andrzej Kriese. Na wszystkich czekał poczęstunek, stoiska z fajkami i tytoniami oraz tabaką i kilka innych atrakcji. A wszystkich witał mistrz Andrzej, z oddaniem (mimo „trzech” nóg) kręcą korbka przeuroczej katarynki.

A gdy nadeszła właśnie ta pora, nadszedł też czas na zdjęcie „40-lecia” fajczarzy z PC Wrocław oraz gratulacje. Zanim długa kolejka „gratulantów” zaczęła maleć założyciel klubu, blisko 40 lat nim kierujący były prezydent Bogdan Adamowicz, otrzymał z rąk szefa naszej redakcji honorowy tytuł „Kalumetowego Fajczarza Roku 2025”. Poparła go przepiękna królewska fajka marki „Zibi”, cudnej urody autograf, który wyszedł z rąk mistrza Zbyszka Bednarczyka. To był naprawdę przewspaniały moment, szczególna okazja dla tych, którzy o przyjaźni i wspólnocie, wzajemnych sympatiach, wiele mogliby się nauczyć.

Zwieńczeniem uroczystości urodzinowych był oczywiście wielki turniej fajczarski. Wystartowało 63 fajczarzy z całej Polski. Fajka okazała się znakomita (znowu pochwały dla mistrza Zbyszka Bednarczyka) i trudny, ale znakomicie palący się „w plenerze” tytoń. Pierwszy nie wytrzymał Krzysztof Kozłowski z Konińskiego KF. Później „doganiali” go kolejne fajczarki i fajczarze. W okolicach 90 minut na placu boju pozostali tylko dwaj mistrzowie: czterokrotny Król Fajki, prezydent K-OKF 2010, coraz bardziej znany fajczarski pisarz (przyjechał z nowa książką o historii PC Słupsk) – Maciej „Faja” Maciejewski oraz prezydent PC Szczytna, ponad tygodniowy wielbiciel piwa i innych podobnych płynów o zawartości… 0000 (sic!) – Wiesław K. Ratajek. I to on okazał się tym razem lepszy, mimo że Maciejowi w fajce został sporej wielkości czopik. Trzecie miejsce na podium zzajął Mirosław Jurgielewicz (Koniński KF).

Dodajmy w tym miejscu, że spora zasługa w łagodności palenia fajek to obecność znakomitego muzyka, towarzyszącego przez cały turniejowy czas na instrumencie „Hand Pan” – Leo Yurczenki. To była naprawdę muzyka łagodności, muzyka relaksu…
Chwilę oddechu zapewnił prezydent prezydentów Jacek Schmidt, który zwołał nadzwyczajna radę. Mówiono o wielu sprawach, a najważniejsze były dwie: wyjazd na Mistrzostwa Świata do Niderlandów oraz najbliższe Mistrzostwa Polski, które odbędą się 30 maja 2026 roku w Poznaniu.

Zdjęcie – Rafał Kubacki/ Sędzia Główny Turnieju
Oj, wesoło, bardzo wesoło było w czasie wręczania nagród, dyplomów i rozdawania uścisków. W tym znakomitego sportowca, olimpijczyka, sędziego głównego turnieju – Rafała Kubackiego.

A gdy już adrenalina opadła na stoły wjechały pyszności. Zaś na zaimprowizowanej estradzie, na rampie Kriesowego atelier, pojawiła się cudnej urody dziewczyna, z równie cudnym głosem. Cóż, dla nas był tylko jeden utwór, bo te parę kilometrów do domu trzeba było jednak pokonać.
Oczywiście do szczegółowych relacji z WIELKICH WROCŁAWSKICH URODZIN będziemy powracać w kolejnych informacjach.
















































































