Ben Rapaport, znakomity amerykański znawca fajek, historii fajkarstwa i tytoniu posiadł niezwykła umiejętność: o rzeczach zwykłych, otaczającym nas znanym, ba, nawet bardzo znanym, świecie pisze tak, że zapiera dech. No bo na przykład wszyscy wielbiciele fajek wiedzą, że fajkarze istnieją. Przecież bez nich nie byłoby naszego hobby, naszych uniesień i smuteczków jesiennych. Ale czy tak naprawdę zastanawialiśmy się ilu ich jest? Jakie metody produkcji stosują? Wreszcie – jest to też na swój sposób odkrycie Bena – co różni fajkę rzemieślnika od fajki produkcyjnej? Taką bowiem dyskusję (mam nadzieję) zapoczątkował Ben w swoim wrześniowym artykule opublikowanym na pipedii.org, zatytułowanym The Community of Briar-Pipe Artisans is Global.

Wydaje się, że w przypadku Polski owa dyskusja nie ma specjalnie racji bytu. Z bardzo prostej przyczyny: od zarania fajkarstwa polskiego fajczarze uznali, że większość (zdecydowana) fajek powstaje na sposób rzemieślniczy. A pod tym pojęciem rozumiemy, że wrzoścowy klocek lub z każdego innego drewna lub materiału fajkarz samodzielnie wykonuje fajkę, obrabiając jej ostateczny kształt zaprojektowany w swoim umyśle, ręcznie. Choć ostatnio można wprowadzić wątek dyskusyjny – ale przecież są tacy fajkarze w Polsce, którzy produkują fajki seryjnie. Są, bo byli – brzmi najprostsza odpowiedź. I będą – dodajmy od razu. Przecież od momentu wynalezienie tokarki wykorzystywali je do różnych operacji i nadal wykorzystują. Nawet ci, którzy chwalą się, że tworzą rocznie tylko kilka fajek. Mechanizacja pracy jest w zasadzie nieunikniona. Ale bez przesady. Oczywiście że można robić seryjne fajki maszynowo. Na przykład w relacji z St. Claude Bartosz Osiewicz pokazał wzorniki i maszyny, które je kopiują. Najogólniej rzecz ujmując chodzi najbardziej o procentowy udział „obróbki maszynowej” i „obróbki ręcznej”. W tej materii nasi fajkarze przodują w tej pierwszej, co stanowi o ich „rzemieślniczym” statusie.
Zresztą, wystarczy prześledzić obroty trafik czy portali internetowych zajmujących się sprzedażą fajek. Te, które zawierają w sobie zdecydowany pierwiastek rękodzieła są o wiele bardziej poszukiwane, kupowane, a w rezultacie bardziej cenione (wręcz – wyceniane). Przykłady można by mnożyć.
No, ale co z rzeczywistością fajkarską wspomnianą na wstępie? Otóż w rzeczonym artykule Ben odsyła do wielu przykładów list producentów fajek. Ot, choćby unikat na skale światowa w dzisiejszych czasach – książka dwóch autorów Herba Wilczaka i Toma Colwella „Kto zrobił tę fajkę? Katalog nazwisk producentów fajek wrzoścowych, ich twórców/sprzedawców i krajów pochodzenia w XIX i XX wieku” (1997) (Herb Wilczak & Tom Colwell Who Made That Pipe? A Directory of Briar Pipe Names, Their Makers/Sellers, and Countries of Origin in the 19th and 20th Centuries (1997)), którzy wymieniają nazwiska aż… 7685 fajkarzy. Odsyłają do nich niezliczone portale internetowe. Tu przyznać trzeba, że robią to subiektywnie, w czym nie ma niczego zdrożnego. Szkoda tylko, że te międzynarodowe fora w zasadzie nie wymieniają fajkarzy z Polski. Ale to już inna „para zapałek”, nad która warto się zastanowić i popracować.

Ben Rapaport przyznaje, że przez dziesięciolecia zajmowania się szeroko rozumianą historią fajki wielokrotnie spotykał się z fajkarzami. Ostatecznie w opisywanym artykule sam publikuje statystyki dotyczące fajkarzy, obejmujące aż 62 kraje. Jak przyznaje: „Aby zobrazować tę liczbę, należy zauważyć, że stanowi to prawie jedną trzecią ze 195 krajów uznanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych”.
Jak na tle innych państw wypadamy? Odpowiedź jest prosta: Ben Rapaport informuje, że w naszym kraju doszukał się 15 fajkarzy. Czy jest to ostateczna liczba? Wydaje się, że nie, skoro każdego roku pojawiają się nowe nazwiska zakochanych we wrzoścu artystów, potrafiących swoimi rękoma, czerpiąc z wyobraźni, wykreować cudeńka. Daleko nam do takich potęg jak Włosi (207), Niemcy (137), Brytyjczycy (100) czy USA (442). Lepsi są od nas minimalnie Czesi (21) czy Kanadyjczycy (24) oraz Japończycy (też 24). Na Słowacji Ben doliczył się trzech fajkarzy, a na Ukrainie – 20. Trzeba tu jednak uczynić wyraźne zastrzeżenie – wykaz Bena Rapaporta obejmuje jedynie wytwórców fajek wrzoścowych. Można więc z cała odpowiedzialnością stwierdzić, że nie obejmuje choćby naszego ukochanego Marka Parola, który tworzy fajki gliniane.
Pojawienie się coraz większej liczby fajkarzy-rzemieślników, artystów, ma zdaniem Rapaporta swoje uzasadnienie w zjawisku, które po angielsku brzmi: „premiumization”, a w polskim tłumaczeniu „premiumizacja”. Onacza to mniej więcej: „strategia polegająca na podnoszeniu wartości produktów i usług poprzez zwiększanie ich jakości, dodawanie unikalnych cech lub oferowanie ekskluzywnych doświadczeń, co pozwala na osiągnięcie wyższej ceny. Zjawisko to napędzane jest przez konsumentów poszukujących dóbr i usług o wyjątkowej jakości, z naciskiem na emocje, design i prestiż, a nie tylko na cenę. Firmy stosujące premiumizację nie tylko podnoszą wartość swoich ofert, ale także budują zaufanie i lojalność klientów, którzy są gotowi zapłacić więcej za lepsze doświadczenia.”, że zacytuję „wujka” Google.
W naszym kraju zjawisko to nie jest niczym nowym. Istnieje praktycznie od początku rodzimego fajkarstwa. Zawsze bowiem od fajkarzy żądaliśmy fajek najwyższej klasy, choć w czasach sprzed 30-40 lat kupowaliśmy to co było na półkach nielicznych trafik. Tu bowiem – że przypomnę młodym fajczarzom – wiele zależało od surowca, którego praktycznie… nie było. Tak, tak, droga młodzieży. Wrzosiec oferowany dziś przez tak liczne miejsca był w drugiej połowie XX wieku rarytasem dostępnym tylko i wyłącznie od kaprysu rządzących. Łatwiej było wówczas, w czasie pobytu za „Żelazną Kurtyną”, przez tydzień jeść z puszek przywiezionych ze sobą, by zaoszczędzić kilkadziesiąt marek albo funtów i kupić tam fajkę w niezliczonych sklepach i trafikach, niż otrzymać porządne ebauchony. Wspominają o tym – dziś traktując to jak anegdotę, a nie walkę o swój byt – najstarsi polscy fajkarze.

Niech w podsumowaniu zabrzmią słowa Bena Rapaporta, który tak widzi omawiane zjawisko: „Coraz bardziej docenia się kunszt i tradycję związaną z wytwarzaniem fajek rzemieślniczych, co buduje więź między konsumentem, a rzemieślnikiem. To środowisko o ogromnym wyborze, które niektórzy nazywają erą asymetrycznych projektów fajek. Im większy asortyment, tym trudniej dokonać wyboru; to paradoks wyboru. Ekspansja rzemieślniczego wytwarzania fajek wrzoścowych na całym świecie to zarówno błogosławieństwo, jak i przekleństwo. Oznacza to szerokie uznanie dla sztuki i umiejętności związane z tworzeniem innowacyjnych fajek, a jednocześnie rywalizację i współzawodnictwo między wszystkimi twórcami, w miarę jak ruch ten ewoluuje. To coroczne targi Chicagoland Pipe Show (..). To także kurcząca się baza klientów dla rosnącej grupy konkurujących ze sobą rzemieślników.„
„Niektórzy członkowie społeczności fajczarzy obawiają się, że może już jest zbyt wielu rzemieślników-artystów. To przekonanie prawdopodobnie wynika z silnej konkurencji na tym niszowym rynku i wyzwań, przed którymi stoją rzemieślnicy, aby wyróżnić swoją pracę, jednocześnie utrzymując rentowność. Rzemieślnicze wytwarzanie fajek było kiedyś zjawiskiem wyłącznie amerykańskim (wydaje się, że B.Rapaport nie zna realiów polskiego fajkarstwa – przyp. MJ), ale dziś większość rzeźbiarzy w tej społeczności ma charakter międzynarodowy. Rynek stale się rozwija, ale niekoniecznie na korzyść naszych rzemieślników. Czy amerykańscy rzeźbiarze fajek są teraz w niekorzystnej sytuacji? Nie jestem kompetentny, aby komentować obecną sytuację, ale mam nadzieję, że ktoś bardziej wyczulony na puls rynku rzuci jasne światło na tę kwestię. „
„Istnieje co najmniej jedna innowacyjna współpraca między fabryką, a rzemieślnikiem, „…połączenie fajek o kształcie tworzonym za pomocą komputerowego kodu numerycznego [CNC] z ręcznie wykonanymi cybuchami i ustnikami” (Shane Ireland, „All Pipes Considered: GH. Zhang”, smokingpipes.com). To nie jest nieprawdopodobne. Dzięki nauce i technologii, kolejny etap produkcji fajek może nie być dziełem człowieka, ale ramienia robota zaprogramowanego za pomocą uczenia maszynowego lub komputerowej frezarki numerycznej. Producent może użyć maszyny CNC, aby uzyskać początkowy, zgrubny kształt fajki, a następnie wykończyć drobne detale własną ręką. CNC może tworzyć skomplikowane wzory, ale nie jest w stanie odtworzyć niuansów i estetycznego osądu wykwalifikowanego rzemieślnika. W przypadku fajek produkowanych maszynowo, masowo, tokarki i frezarki CNC do drewna mogą zautomatyzować wiele etapów, które w przeciwnym razie byłyby wykonywane ręcznie, od wstępnego kształtowania po wiercenie. Jak nazywałyby się te fajki? Zaprojektowane przez rzemieślnika, wyprodukowane maszynowo?„
„Scandinavian Tobacco Group ma ramię robota do zamykania wieczek puszek na tytoń w procesie jego pakowania. Robotyzacja obniża również koszty w procesie produkcji tytoniu. Inteligentne fajki ze zintegrowanymi czujnikami monitorującymi zużycie, temperaturę i jakość tytoniu? W sieci krąży już pogłoska: „Wykorzystanie silników AI w świecie fajek i tytoniu” (pipesmagazine.com). Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby to zmieniło rynek sprzedaży i kupna, ponieważ ich miłośnicy nadal będą kupować fajki, niezależnie od tego, jak są produkowane.„

„Sześćdziesiąt siedem lat temu Joaquin Verdaguer w swojej książce „Sztuka palenia fajki” napisał: „Nie wystarczy wziąć korzeń wrzośca, wyrzeźbić z niego cybuch, włożyć ustnik i ogłosić: «Oto fajka z wrzośca». Nie wystarczy, że producent będzie uczciwy, inteligentny i fachowy, jak bez wątpienia Francuzi. Najdoskonalszą fajkę może stworzyć tylko artysta, a nawet geniusz, entuzjasta, kapłan kultu fajki”. Jakże prawdziwe to było wtedy i teraz.„
„Przypomina mi się trafny cytat kubańskiego powieściopisarza Guillermo Cabrery Infante, który pasuje do tej narracji: „Myślę, że pisarze spieszą tam, gdzie wszyscy boją się stąpać”. Jestem pisarzem, spieszę tam i zdecydowanie nie boję się stąpać po tym obszarze.”
Mirosław Jurgielewicz
Cytaty pochodzą z artykułu Bena Rapaporta The Community of Briar-Pipe Artisans is Global pipedia.org i są oznaczone cudzysłowami.
English version
Pipe – Artisan or Machine-Made
Ben Rapaport, a distinguished American expert on pipes, the history of pipe-making, and tobacco, has a remarkable skill: he writes about ordinary things, about the familiar, even very familiar, world around us, in a way that takes your breath away. Because, for example, all pipe lovers know that pipe smokers exist. After all, without them, our hobby, our autumnal elations and blues, wouldn’t exist. But have we really considered how many there are? What production methods they use? Finally – and this is also Ben’s discovery – what distinguishes an artisan pipe from a manufactured one? This is the discussion Ben (I hope) initiated in his September article published on pipedia.org, titled „The Community of Briar-Pipe Artisans is Global.”
It seems that in the case of Poland, this discussion is not particularly relevant. For a very simple reason: since the dawn of Polish pipe-making, pipe-makers have recognized that the vast majority of pipes are crafted. By this, we mean that a pipe-maker crafts a pipe from a block of briar, or any other wood or material, by hand, shaping it into the final shape they have designed in their mind. Although this has recently become a controversial topic, there are indeed some pipe-makers in Poland who produce pipes in series. They are there because they were there – the simplest answer is. And they will be – let’s add immediately. After all, since the invention of the lathe, they have used them for various operations and continue to do so. Even those who boast of making only a few pipes a year. Mechanization is essentially inevitable. But let’s not exaggerate. Of course, you can make mass-produced pipes by machine. For example, in his report on St. Claude, Bartosz Osiewicz showed patterns and machines that copy them. Broadly speaking, it’s all about the percentage of „machine processing” and „hand processing.” In this respect, our pipe makers excel in the former, which determines their „artisanal” status.
Besides, one need only examine the turnover of tobacconists or online portals selling pipes. Those that embody a distinctly handcrafted element are much more sought after, purchased, and, as a result, more valued (even priced). The examples could be multiplied.
But what about the reality of pipe making, mentioned at the beginning? In the aforementioned article, Ben refers to numerous examples of lists of pipe manufacturers. For example, a unique work on a global scale today – the book by Herb Wilczak and Tom Colwell, „Who Made That Pipe? A Directory of Briar Pipe Names, Their Makers/Sellers, and Countries of Origin in the 19th and 20th Centuries” (1997), lists the names of as many as… 7,685 pipe makers. Countless websites link to them. Admittedly, they do this subjectively, which is perfectly fine. It’s just a shame that these international forums generally don’t list pipe makers from Poland. But that’s another story worth considering and working on.
Ben Rapaport admits that over his decades of researching the broad history of the pipe, he has encountered numerous pipe smokers. Ultimately, in the article he describes, he himself publishes statistics on pipe makers, covering as many as 62 countries. He admits: „To put this number into perspective, it’s important to note that this represents almost a third of the 195 countries recognized by the United Nations.”
How do we compare to other countries? The answer is simple: Ben Rapaport reports that he has identified 15 pipe makers in our country. Is this the final number? It seems unlikely, since every year new names emerge of artists in love with briar, capable of creating wonders with their hands and imagination. We are far from such powerhouses as the Italians (207), the Germans (137), the British (100), or the United States (442). We’re slightly better off than the Czechs (21), Canadians (24), and Japanese (also 24). In Slovakia, Ben counted three pipe makers and in Ukraine, 20. However, a caveat needs to be made: Ben Rapaport’s list only includes makers of briar pipes. Therefore, it’s safe to say that it doesn’t include, for example, our beloved Marek Parol, who creates clay pipes.
The emergence of a growing number of artisanal pipe smokers, artists, is, according to Rapaport, explained by a phenomenon known in English as „premiumization,” and in Polish as „premiumizacja.” It roughly translates to: „a strategy of increasing the value of products and services by increasing their quality, adding unique features, or offering exclusive experiences, thereby achieving a higher price. This phenomenon is driven by consumers seeking goods and services of exceptional quality, with an emphasis on emotion, design, and prestige, not just price. Companies use? They increase the value of their offerings, but also build trust and loyalty among customers who are willing to pay more for a better experience,” to quote „Uncle” Google.
In our country, this phenomenon is nothing new. It has existed practically since the beginning of the domestic pipe industry. We have always demanded the highest quality pipes from pipe smokers, although in the days of 30-40 years ago, we bought what was available on the shelves of a few tobacconists. Here—to remind young pipe smokers—a lot depended on the raw material, which was practically… nonexistent. Yes, yes, dear young people. The briar offered today by so many places was a delicacy in the second half of the 20th century, available only at the whim of the rulers. Back then, during our stay behind the „Iron Curtain,” it was easier to spend a week eating from cans brought with us, saving a few dozen marks or pounds, and buying a pipe there in countless shops and tobacconists than to get decent ebauchons. The oldest Polish pipe smokers an makers remember this – today treating it as an anecdote, not a struggle for survival.
Let us summarize with the words of Ben Rapaport, who sees the phenomenon discussed this way: „There is a growing appreciation for the craftsmanship and tradition involved in crafting artisan pipes, which builds a bond between consumer and artisan. This is an environment of vast choice, which some have called the era of asymmetrical pipe designs. The greater the selection, the more difficult it is to choose; it’s a paradox of choice. The expansion of artisanal briar pipe making around the world is both a blessing and a curse. It means a broad appreciation for the art and skill involved in creating innovative pipes, but at the same time, there is rivalry and competition among all makers as the movement evolves. It’s the annual Chicagoland Pipe Show.” „It’s also a shrinking customer base for a growing of competing artisans”.
Ben asserts: „Some members of the pipe community fear that there may already be too many Artisan craftsmen. This belief likely stems from the intense competition in this niche market and the challenges artisans face in distinguishing their work while maintaining profitability. Artisan pipemaking was once a uniquely American phenomenon, but today most carvers in this community are international. The market is constantly evolving, but not necessarily to the benefit of our craftsmen. Are American pipe carvers now at a disadvantage? I am not qualified to comment on the current situation, but I hope someone more attuned to the market’s pulse will shed light on this issue”.
„There is at least one innovative collaboration between a factory and a craftsman”. „…combining pipes shaped using computer numerical code (CNC) with handmade stems and mouthpieces” (Shane Ireland, („All Pipes Considered: GH. Zhang,” mokingpipes.com). This isn’t improbable. Thanks to science and technology, the next step in pipe production might not be the work of a human, but rather a robotic arm programmed using machine learning or a computer numerical control milling machine. A manufacturer might use a CNC machine to create the initial, rough shape of a pipe, then finish the fine details by hand. CNC machines can create intricate designs, but they can’t replicate the nuances and aesthetic judgment of a skilled craftsman. For machine-produced, mass-produced pipes, CNC wood lathes and milling machines can automate many steps that would otherwise be performed by hand, from initial shaping to drilling. What would these pipes be called? Artisan-designed, machine-made?”
„Scandinavian Tobacco Group has a robotic arm to seal the lids of tobacco tins during the packaging process. Robotization also reduces costs in tobacco production. Smart pipes with integrated sensors monitoring tobacco consumption, temperature, and quality? There’s already a rumor circulating online: „The use of AI engines in the world of pipes and tobacco” (pipesmagazine.com). Frankly, I don’t think this will change the business of selling and buying, sales and purchase market, because pipe enthusiasts will continue to buy pipes regardless of how they’re made.”
„Sixty-seven years ago, Joaquin Verdaguer wrote in his book „The Art of Pipe Smoking”: „It’s not enough to take a briar root, carve a bowl from it, insert a mouthpiece, and declare, 'This is a briar pipe.’ It’s not enough for the manufacturer to be honest, intelligent, and professional, as the French undoubtedly are. Only an artist, even a genius, an enthusiast, a priest of the pipe cult, can create the most perfect pipe.” How true that was then and now.”
„I am reminded of an apt quote by the Cuban novelist Guillermo Cabrera Infante that fits this narrative: “I think writers rush in where everyone else fears to tread.” I am a writer, I rush in there andI’m definitely not afraid to tread this ground.”
Statements from Ben Rapaport are in quotation marks.

