sty lut CZE
Previous capture 14 Next capture
2001 2002 2003
16 captures

14 lut 02 – 21 cze 08
sparklines

Close Help

nowości

 

 

 

 


A K T U A L I Z A C J A  10/2002

     Przygotowujemy obliczenia wyników plebiscytu na tytonie roku 2001. Na razie – co najważniejsze i ciekawsze w bieżącej poczcie.
     Informacje o najbliższych imprezach fajczarskich sukcesywnie przenosimy ze strony nowości na stronę komunikatów klubowych.
     W poprzednim serwisie fotograficznym pojawiła się sympatyczna dla fajczarzy ciekawostka: polskie zapałki z fajką, oraz ilustracje do notatki o mało znanych tytoniach. Otworzyliśmy nie tak dawno nową stronę: TRAFIKI. Przenosimy na nią korespondencje dotyczące trafik, gromadząc je w ten sposób na jednym miejscu. Wejście wprost z menu.


Kliknij, aby obejrzeć.

     Umieszczone w serwisie pliki mają łącznie ca 800 KB. Jeśli chcesz obejrzeć – kliknij TU lub na winietę.



BŁĄD W PRZEKAZIE
     Wkradł się błąd w przekazie od red. Jurgielewicza. Odpłatność za Złotą Podkowę 20002to 65+5 czyli 70 zł, tak jak w roku poprzednim. Inflacja nas nie rusza.

Jerzy M. Wil-k


     Mam ogromną prośbę – chochlik komputerowy sprawił, że do wysokości wpisowego na III Podkowęwkradł się błąd. Winno być: 65+5 zł uczestnicy. Proszę też o dodanie numeru telefonu Jurka Wilczkowiaka: tel. kom. 601 733 431.

Mirosław Jurgielewicz

 

  • Poprawki nanieśliśmy w notce poniżej, nie uwzględniając jedynie następnego błędu w poprawce: daty przy nazwie Podkowy.

    SŁOŃCE ZACHODZI?

  • Na stronie federacji klubów umieszczono informację o znanym fajczarzu, podpisującym się „Soley”:
         Roman Kalinowski, członek Klubu Kolekcjonerów Fajek w Poznaniu, wielokrotny rekordzista i Mistrz Polski, w paleniu fajki, żywa historia polskiego fajczarstwa, rzuca swoje hobby. W swoim liście zwraca się o skreślenie go z listy członków klubu. Od  dnia 1 stycznia 2002 pragnie być wolny od przynależności do wszelkich organizacji społecznych. Cóż, szkoda. Będzie nam wszystkim brakowało barwnej postaci Romka podczas fajkowych spotkań. Mamy nadzieję że jeszcze zmieni swoją decyzję

 

  • Z notatki nie wynika jednoznacznie, że rzuca fajkę, tylko „przynależność.” Rzeczywiście zawsze był człowiekiem wolnym duchem. Rozkochany w teatrze – rzucił dom i zamieszkał w zakamarkach teatralnych. Ale znany był też z fajek, które wykonywał. Czy zamierza rzucić i tą swoją miłość?

    DZIECIOM…
         Z udziałem prawie 200. uczestników, w dniach 2-3 lutego, na terenie Ośrodka WDW Żagiel w Pieczyskach, nad Zalewem Koronowskim (znanym także społeczności fajczarskiej) odbył się Wielki Bal Integracyjny Żeglarzy i Narciarzy.
         Uczestniczący w imprezie Prezydent PC Bydgoszcz, Tadeusz Wojtuszkiewicz zorganizował aukcję fajek i akcesoriów (czapki „holmesówki”, książki Zbigniewa Turka, tomika wierszy o fajce Czesława Tabaki), z której dochód postanowiono przeznaczyć na potrzeby Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Bydgoszczy. Licytowane fajki, wśród nich fajka „żurawicka” Czesława Partyki oraz wrzoścowy autograf Tadeusza Wojtuszkiewicza – sprzedane zostały po 70,- zł. Zarząd PC Bydgoszcz, z udziałem Prezesa Ogródków Działkowych Osielsko, w dniu 5 lutego przekazał dla wspomnianej placówki wychowawczej zakupiony za uzyskane podczas aukcji fundusze radiomagnetofon i kasety.
         Podobne aukcje Klub Fajki planuje przeprowadzić podczas kolejnych spotkań organizowanych w tym roku.


    KRAKOWSKI KAZIMIERZ
         To fakt ze Kraków zmienił się w ostatnim czasie na korzyść i nie. Wraz z nim Kazimierz. Z zadrzewionych, pięknych ogrodów na zapleczach kościołów pozostała tylko pusta, zazieleniona trawnikami przestrzeń, służąca może jedynie do przyjęcia rzesz pielgrzymów, którzy przybywają tu w trakcie odwiedzin dostojników kościelnych. Co do lokali gastronomicznych to wyrosło ich sporo na starym Kazimierzu. Jedne są stylowe, drugie nijakie, ale wszystko to cieszy oko człowieka, który pamięta ten Kazimierz sprzed kilkunastu lat.
         Codziennie przemierzam te okolice z moim nieodłącznym przyjacielem spacerów – jamnikiem długowłosym, często z fajką w ustach, która tylko jemu nie przeszkadza, w przeciwieństwie do mej rodziny, szczególnie dzieci, którym nawet najprzedniejszy tytoń śmierdzi.
         Rok temu przy ulicy Dietla wyrosła mi mała trafika z dobrym zaopatrzeniem w tytonie, fajki, i inne akcesoria, byłem szczęśliwy, że po zakupy nie muszę się już zapuszczać w odleglejsze rejony miasta. Nawiązałem nawet znajomość z panią tam pracującą, która często obdarowywała mnie różnymi gratisami, a przede wszystkim Pana Gazetą. Niestety co piękne nie trwa długo, w tym roku trafika rozpłynęła się i znikła, z lokalu pozostała tylko pusta ziejąca zimnem dziura. I znów muszę wyruszać dalej w poszukiwaniu tytoniu i innych cieszących oko drobiazgów fajczarskich. Być może znowu jak grzyb po deszczu wyrośnie i zjawi się na mej drodze trafika z prawdziwego zdarzenia. Być może, choć za dużych nadziei nie mam.
         P.S. Najtaniej tytonie można nabyć w sklepie z alkoholem przy ul. Stradom, obok delikatesów „Oczko”, sklep czynny do 19 (wybór jako taki). Ålsbo Black, AdventureRum Royal – przy Skałecznej, w hurtowni „Zako”, ceny najniższe jakie spotykam, lecz tylko pierwszy mogę zapalić. W kioskach tylko wynalazki typu Biały DomekTilbury.
         I to wszystko co oferuje obecny krakowski Kazimierz.

    Mieczysław Kosibowicz


    INWAZJA GLINY
         Chyba dawno już nie było fajkowych wieści z miasta Łodzi. A trochę się dzieje. Nie będzie przesadą, kiedy rzeknę, iż mamy do czynienia z „inwazją gliny”. Jakiej – ?
         Otóż, przypomnę, że w listopadzie kupiłem sobie Marszałka MARKA PAROLA.. A ciut później – jako św. Mikołaj poszukiwałem prezentów – i w różnych trafikach natknąłem się na jeszcze szerszy wybór glinianych fajek. Jedną kupiłem bratu pod choinkę. Bez żadnych ozdób, z wtykanym ustnikiem, na filtr kalibru 9 mm, zwykłą, wypaloną „czerwoną” glinę.
         Po miesiącu ponownie trafiłem do tej trafiki (w centrum handlowym M1, której kiedyś odmawiałem kompletu punktów właśnie na skutek braku fajek z gliny. Teraz musiałbym być złośliwy i czepiać się co najwyżej braku kukurydzianek!). Zakupiłem i sobie kolejną „glinkę”. Chociaż w tym przypadku można już mówić o fajce ceramicznej. Moje czarne „tomato” posiada zewnętrzną glazurę – główka fajki oblana została błyszczącym szkliwem. Nie jest może rarytasem (czego się spodziewać za 25 złotych?). Też ma wtykany ustnik (nieco za twardy) z miejscem na filtr 9 mm. Fajka nie jest też dobrze wyważona – cięższa główka wybitnie podlega prawom grawitacji i raczej nie nadaje się do palenia bez użycia rąk. Ale… pali się w niej sympatycznie. Uczy wręcz pokory. Glina jest materiałem, który silniej się rozgrzewa. Kiedy więc rozpalić ją odrobinę za mocno, zaraz zaczyna przypiekać dłonie. Wymaga więc skupienia się na paleniu i powolnego ssania, a wtedy… ha! I podobnie jak pisał p. Sławek Wąsacz w Kalumecie nr 80. o fajce z wkładką z pianki morskiej, że szczególnie w niej darzą go tytonie cięższe, o mocniejszym aromacie; podobnie jest z moją „glazurą”.
         Mam jednak problem. Nie wiem kto jest producentem fajki! Wyrób ani pudełko nie są sygnowane w żaden sposób. Pan Parol zwykł raczej oznaczać swoje fajki… Więc?! Nie wiem! Niemniej cieszyć się należy, że pojawił się naprawdę zacny wybór (kształty i kolory) „glinek”. Myślę, że warto polecieć je początkującym palaczom. Nie trzeba ich opalać, cena bardzo przyjazna kieszeni, palenie w nich wyrabia dobre nawyki „lekkiego ciągu”. Fakt, że są delikatniejsze i wymagają trzymania w dłoni (chyba, że ktoś ma „pancerny” zgryz) nie stanowi większych wad.

    Marcin Paszkowski


    NOWOŚCI Z FAJCZARSKIEGO HAJDPARKU
         W porównaniu do dokonań kolegów, moje to istny cud ignorancji i zupełny brak podstawowej wiedzy na temat fajki i tego wszystkiego co jej dotyczy, jak to mawiają w stosunku do piłkarzy: pełna indolencja strzałowa. W 1985 roku przyjechałem do Krakowa pobierać nauki. Przez przypadek w moje ręce wpadł „Przekrój”, w którym natrafiłem na rubrykę „Fajka mniej szkodzi”, czytywałem ją regularnie, niestety nie było w niej wiadomości podstawowych, czyli jak posługiwać się fajką. Same fakty historyczne i z życia klubów. To się później na mnie zemściło. Paliłem papierosy, jednak po przeczytaniu kolejnej serii artykułów redaktora Turka postanowiłem przejść z papierosów na fajkę. Udałem się do PEWEKSU /tylko tam można było wtedy kupić fajki, o Sukiennicach jeszcze nie wiedziałem/ i kupiłem sobie fajeczkę i tytoń. Była to duża, masywna /taka jak lubię/ fajka, droga jak na owe czasy. Poszedłem do internatu i szpanować zacząłem jak cholera. Czerwoną AMPHORĄ nabiłem moją wybrankę i nuże ją kopcić. Fajnie było, nie ma co mówić. Kłęby dymu unoszące się nade mną, przecudowny aromat tytoniu przeciskający się przez szpary w drzwiach na korytarz /cudowny zapach na korytarzu/ i uczucie że jest się kimś innym, z lepszej gliny ulepionym palaczem. Jednak były to złego początki.
         Po którymś z kolei takim traktowaniu mojej wybranki stało się to, co stać się musiało, przepaliłem ją i nastąpił rozbrat mój z fajką na pięć lat, które poświęciłem paleniu papierosów. Przypadek sprawił, że 1990 roku, na stronie ogłoszeniowej „Gazety Wyborczej” natknąłem się na anons ogłaszający o Spotkaniu wszystkich zainteresowanych szlachetną sztuką palenia fajki. Spotkanie to odbyło się w DK „Dworek Białoprądnicki”, jego organizatorem był człowiek, który oddał się temu bez reszty, obecny redaktor „Kalumetu”, Pan Janusz Terakowski. I tak to się zaczęło.
         Na spotkaniach w Dworku poznałem wszystkie tajniki fajki, poznałem ciekawych ludzi, jeżdżąc jako pierwszy na spotkania międzyklubowe poznałem tajniki wiedzy na temat wolnego palenia fajki. Zacząłem żyć fajką i tak to się utrzymuje do dnia dzisiejszego, i oby tak pozostało. WARTO NALEŻEĆ DO KLUBU I CZERPAĆ Z TEGO ŹRÓDŁA WIADOMOŚCI.

    rudnickip@poczta.onet.pl


         Na wstępie pewna fajczarska sentencja fajczarska: Najgorszy tytoń fajkowy pachnie ładniej, niż najlepszy tytoń papierosowy!
         Generalnie fajka wzbudza zainteresowanie wśród wielu, także kobiet. Z mojego otoczenia wiekszość kobiet /bo z nimi w większości pracuję/ lubi tytonie słodkie. Jedna z koleżanek uwielbia zapach Ålsbo Black. Ogólnie bardziej jestem tolerowany jako fajczarz wśród niepalących niż ci, którzy palą papierosy. Myślę, że fajka to tylko jeden z wielu elementów, które pozwalają na bliższy i lepszy kontakt z kobietą.

    Rudnicki, fajka@hydepark.pl

         P.S. 1/ Teorii nigdy nie za wiele, warto ją mieć opanowaną zanim rozpoczniemy praktyczne działania. Nie ma co się przejmować ilością opaleń fajki, na początek trzeba mieć ich nie mniej niż trzy. To pierwszy wymóg prowadzący do rozkoszy związanych z paleniem fajki. 2/ Lepiej kupić wrzoścowe niż z np. gruszy, na eksperymenty z tworzywem może pozwolić sobie doświadczony fajczarz, lepiej się nie zniechęcać gdy coś nie wyjdzie. 3/ Filtry to rzecz gustu, róbta co chceta w tej materii, oczywiście filtry powodują łagodniejsze palenie, co nie jest jednoznaczne z tym, że czyni je przyjemniejszym. Ja osobiście palę bez filtra, za to częściej czyszczę moje wybranki. 4/ Tytonie to tez rzecz gustu ale i portfela, jeden pali Danhilla /mercedes?/, drugi Tilbury /Fiat 126 rocznik ’78/. W materii ewentualnych wyborów tytoni odsyłam do Kalumetu, do rubryki Tytonie Roku. Jest to jakieś odniesienie. Polecam!

    rudnickip@poczta.onet.pl



    WYBORY W PRZEMYŚLU
         Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem, ale nie miałem dostępu do sieci /niesprawny HIS/. Myślałem również, że będę miał możliwość odwiedzenia Państwa w Krakowie. Tak się jednak złożyło.
         W grudniu, zgodnie ze statutem PKF, odbyły się w naszym klubie wybory prezydenta na nastepną kadencję. Został nim Sebastian Scholz – pierwszy prezydent nie fajkarz.
         Pozostałych członków zarządu klubu wybierzemy na spotkaniu w lutym i powiadomimy Kalumet.

    Henryk Worobiec



    III Turniej Fajkowy
    Złota Podkowa – Konin 2002

         Turniej odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Konina i prezes Firmy AS PAK. Sponsor główny: House of Prince. Termin: 20 kwietnia 2002 roku. Miejsce: Klub Energetyk, ul. Przemysłowa 3d, 62-510 Konin.
         Fajka: specjalny turniejowy model wykonany przez Henryka Worobca.Tytoń: Ålsbo Cherry. Opłata: 65+5 zł – uczestnicy, 25 zł – osoby towarzyszące. Klasyfikacja: indywidualna i drużynowa
         Program: 11.00 – początek rejestracji
    11.00 – 13.00 – ,,zastrzyk energetyczny”
    13.30 – rozpoczęcie turnieju
    17.00 – ogłoszenie wyników, wręczenie pucharów, nagród i wyróżnień
    17.30 – stół polski.
         Zgłoszenia: Jerzy Wilczkowiak, ul. Konwaliowa 2/61, 62-510 Konin, tel. 601733431, tel. kom. 601 733 431; e-maill: jw@centrofarb.pl – do 5 kwietnia 2002 roku.
         Uwaga! Liczba miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń. Turniej rozgrywany będzie według Regulaminu CIPC. Sędzia główny: Zofia Rogalska

    Mirosław Jurgielewicz (Koniński KF)


    MAŁO ZNANE TYTONIE
         Orlik Golden Sliced: bardzo zbity, twardy, wygląda jakby kilkucentymetrowej długości pasek o grubości 1 cm i szerokości 5-6 cm złożyć na trzy. Jest pakowany w okrągłą puszkę 100 g. Zapach wydobywający się z pudełka jest trochę podobny do anyżu. Jest to tytoń słaby i łagodny (słabszy i łagodniejszy od Ålsbo Gold), jednakże o wyraźnym aromacie. Aromat jest trudny do zdefiniowania – lekko miodowy, charakterystyczny, zdecydowanie szlachetny. Całkiem inny od znanych mi tytoni; aromat trudno przyrównać do czegokolwiek (Amphora Full Aromatrochę śliwkowo-rodzynkowy).

    Paweł M.


         Traveller – Sweet Vanilla Honeydew. Spotkałem się z tym tytoniem słownie 2 tygodnie temu… Miły właściciel trafiki w Gliwicach powiadomił mnie o nowym smaku jako, że lubię lekkie tytonie, no może w większości są to lekkie tytonie, więc się tym nowym zjawiskiem zainteresowałem dość żywo. Niestety nie mogłem go ocenić węchowo tego samego dnia gdyż niestety już się wyprzedał, ku uciesze właściciela trafiki… ale co się odwlecze – to nie uciecze. Po tygodniu już byłem posiadaczem tego tytoniu, niesamowity zapach miodu przebijał wszystko, po prostu pachniał ja kostka pszczelego, zwoskowanego miodu…
         Samo opakowanie nie zrobiło na mnie miłego wrażenia… tak to się pakuje ogórki kiszone (przeźroczysty woreczek). Testowanie go odbyło się tego samego dnia w moim ulubionym pubie… Specjalnie zamówiłem browar o słodkawym posmaku (Warka Strong), nabiłem w spokoju fajkę (B&B No 23 mój etatowy model testowy), no i odpalam . Wrażenie pozytywne, bardzo przyjemnie się zaczęło, równiutko się rozpaliło i nadszedł czas degustacji. Smak jest dokładnie taki sam jak zapach… kwintesencja słodyczy. Przyjaciel siedzący na przeciwko się od razu zainteresował przyjemnym dla otoczenia zapachem. Im dłużej się oddawałem tej przyjemności – tym słodszy posmak miałem w ustach… Po około 50. minutach palenia przyszła kolej na ocenę: na prawdę… tytoń idealnie się spalił, dosłownie w 99 %. Jak na pierwsze palenie nowego tytoniu to wiele. Polecam wszystkim którzy cenią sobie to co misie o bardzo małym rozumku uwielbiają. Pali się go lekko i przyjemnie, nie ma większych trudności przy paleniu, nawet dla początkujących. Miło by było gdyby trochę ten tytoń rozreklamować, aby szersza grupa ludzi mogła go spróbować.
         Pozdrowienia dla redakcji Kalumetu… i wielkie dzięki za to że jesteście

    Adrian Król


         Jako poszukiwacz tytoniowego Graala zaczynam być Syzyfem. W trafikach znowu nowości. I to liczne! Tytonie typu Ashton (kilka smaków), McColonell-y, Savinelli (po trzy smaki) Virginia’s-y. Z tych ostatnich coś mnie podkusiło i próbuję bratać się z czekoladą! (Clasicc Choclate za 12.90 zł). Czarny Cavendish i ciemny Burley, aromatyzowany esencjami: kakaową i waniliową, przygotowany w dosyć drobno ciętą mieszankę (mocno wilgotną) dał – przyznam – dziwny efekt.
         Tytoń nie pretenduje do elit, to średnie półki. Pakowany w 50. g. saszetkę z grubego, przezroczystego polietylenu chyba nie jest konfekcjonowany w kraju. Oprócz nalepek z nazwą i życzeniami od Ministra Zdrowia posiada nadruk na folii (sitodruk) z ostrzeżeniem, że produkt „Chemicals Known To The State Of California To Cause Cancer…”. Zatem chyba mamy do czynienia z „Amerykańcem”.
         Surowy zapach jest b. dziwny i nie zachęcający do palenia. Trochę jakby kakao rozrobić w zimnej wodzie. Tytoń jednak pali się słodko, delikatnie. Przyznam się, że palę go najwyżej raz dziennie. Esencji smakowej jest w nim pełno. Po dłuższym czasie zaczyna wydawać się mi lekko mdlący. Ale też ile można „ciumkać” sobie deserowej, ciemnej czekolady? A jednak jest w tym smaku coś pociągającego. Pierwszy raz w moim żywocie z fajką (fajkami) natknąłem się na tytoń czekoladowy.
         Nie będę zachęcał ani zniechęcał do próbowania. Kto lubi eksperymenty, ten pewnie spróbuje. Z serii Virginias’s były jeszcze dwa smaki: rumowe, wanilia, wiśnia, szampan, amaretto…
         Przyjemnie nawet być Syzyfem…

    Marcin Paszkowski


    CZY KOBIETY LUBIĄ FAJKI?
         Jeszcze tak mimochodem, mam pytanie które mnie ostatnio nurtuje: Jak kobiety z otoczenia reagują na zapach tytoniu fajkowego? Chodzi mi ogólnie o zapach tytoniu, nie tylko aromatyzowanego. Czy zauważyliście może, szanowni fajczarze, większe zainteresowanie kobiet w związku z tym, że palicie fajkę? Czy bardziej teraz chcą przebywać w waszym towarzystwie? Czy może fajka, jako męski (choć nie tylko) atrybut wpływa na powodzenie?
         Nie ukrywam, że jako pragnącego zacząć palić w ten szlachetny sposób interesują mnie takie rzeczy ;-).

    Salceson Ozorkowy

  • Jak zwykle w Hajdparku – fajczarze nie poskąpią swych opini. Będą one tym kompetentniejsze, że (jak wszystko wskazuje na to) są mężczyznami w sile wieku bądź młodymi. Nie ujawniła się natomiast na dyskusyjnym forum żadna kobieta. Ale w „Eterowym turnieju fajki” wypowiedziała się na ten temat przedstawicielka Płci Pięknej:

           Matros, heros, góral z dala
           palą sobie dziś Pall Mala,
           ale tych dziewczyny wolą,
           których fajki czuć Amforą.


WYPISY Z LITERATURY
     Piszę, by przesłać jeden ładny tekścik. Otóż nie ukrywam, ze jestem zafascynowany (nie od dzisiaj z resztą) Tolkienem. Czytałem ostatnio książkę Daniela Grotta pt. „Tolkien”. Jest to istotnie biografia Tolkiena. Spodobał mi się jeden fragmencik:
     „Richard Plotz zaczął organizować Klub Tolkienowski, który później przekształcił się w Amerykańskie Towarzystwo Tolkienowskie. Członkowie spotykali się co miesiąc w prywatnych domach, by rozmawiać o historii Śródziemia, zwyczajach hobbitów, wątkach religijnych we „Władcy Pierścieni” oraz innych sprawach. NIektórzy próbowali mówić po elficku lub w innych językach Śródziemia, a tradycyjne przysmaki hobbitów takie jak pieczarki i cydr, były podawane przez gospodarzy, podczas gdy wszyscy zapalali Fajki.”
     Wkrótce prześle także zdjęcie z okładki tej książki. Wydawnictwo Prószyński i S-ka zawsze umieszcza kogoś z fajką. W tym wypadku jest to sam Tolkien. Ale w „Hobbicie” jest hobbit oparty o drzewo i pykający fajkę.

„Tomek” fajfus_14@wp.pl


NOWY ADRES
     Świat Fajki zmienił adres. Brzmi on teraz al. Wyzwolenia 49, 71-400 Szczecin. Telefon, fax i komórka pozostały bez zmian: tel. (91) 423-03-66, fax (91) 423-24-33, tel. kom. 0606 126 127.
      Rozprowadzany jest najnowszy katalog firmy Ermuri, której Świat Fajki jest jedynym przedstawicielem na terenie Polski, zarówno poszerzając asortyment i wybór jak też obniżając znacznie cenę, szczególnie akcesoriów (saszetki na fajki, kapciuchy, ubijacze itp.)


INNA FAJKA
     Przywiózł ją do redakcji Pan Sławomir Wąsacz z Rzeszowa. Kupiona okazyjnie kosztowała 5,- zł. Poza ceną – na pierwszy rzut okna nie różni się niczym od innych, „klasycznych” fajek. Billiard z ustnikiem half bent, wielkość standardowa, główka gładka, nie fryzowana, w kolorze dojrzałego, świeżego kasztana, ustnik czarny, nie nadmiernie błyszczący. Dziwi dopiero wzięta do ręki. Jest wyraźnie cięższa od normalnej fajki, choć mimo to dobrze w ręce leży.
     Pan Sławomir, jak zwykle dociekliwy, dokonał jej szczegółowych pomiarów. Oto ciężar właściwy wrzośca wynosi 0,7, fajki dwukrotnie więcej, bo 1,4, kamienia ca 2,0. Ergo nie jest to kamienna fajka.
     Fajka waży ca 6 deko. Na boku główki ma wyraźnie wysztancowaną markę: Venturi, przy czym nad 'i’, zamiast kropki ma pięcioramienną gwiazdkę. Dzięki Internetowi dotarł do tego, że firma taka produkuje… wanny.
     Fajka oczywiście nie wymagała opalania, przy paleniu nie nagrzewa się nadmiernie a ustnik, ujęty między wargi, nie ma temperatury i „smaku” klamki, jak niektóre ustniki najluksusowszych nawet fajek zagranicznych.


DRUGIE MIEJSCE
NOTATKA Z GRATULACJAMI

  • Anonsowaliśmy zakwalifikowanie strony rady federacji polskich klubów fajczarskich, stworzonej nie tak dawno i prowadzonej przez Henryka Rogalskiego, do „Podium” – rankingu stron, w którym trzy pierwsze strony otrzymują dodatkowy limitu miejsca. Niestety, twórca strony – z powodu wyjazdu – nie mógł towarzyszyć samemu finałowi.

     Po powrocie ze stolicy otrzymałem e-mail’a z gratulacjami 2 miejsca. To też mnie cieszy. Największe osiągnięcie to rozpowszechnienie informacji o nas, miłośnikach relaksu z fajką oraz skupienie działań dla umocnienia jedności fajczarskiej braci.
     Pozdrawiam

Henryk


SUCHY TYTOŃ
     Chciałbym Pana poinformować, że znalazłem już sposób na ten suchy tytoń. Można nawet to opublikować gdyż jest bardzo prosty i każdy może go użyć. A sprawdza się w 100%.
     Otóż nabyłem ceramiczny pojemnik dość szczelnie zamykany na zasadzie dźwigni takimi drucikami (coś jak takie ceramiczne solniczki, tylko bez dziurek na wierzchu). Kosztował ze 4 zł więc nie dużo. Sam w sobie ma na bokach gumę uszczelniającą, jak w słoikach do kiszenia ogórków. Pomimo tego tytoń wysycha po jakimś czasie bez odpowiedniego nawilżacza. I problem ten rozwiązałem następująco:
     Istnieją takie waciki do zmywania makijażu z twarzy. Są bardzo łatwo dostępne. Nie jest to wata, (którą ostatecznie można użyć) lecz płatki bawełniane, okrągłe. Są o tyle wygodniejsze od waty, że mają stały kształt, nie rozwalają się zbyt szybko po nawilżeniu. Jak już zdradziłem – nawilżamy owe płatki. Robimy to oczywiście nie pod kranem ale delikatnie moczymy je spryskiwaczem (takim jak ma fryzjer). Sprawa z głowy. Tytoń utrzymuje stałą wilgoć pod warunkiem, że od czasu do czasu spryskamy lekko taki płatek wymieniając go przy okazji.

Tomek, Fajfus_14@wp.pl



     Wcześniejsze wiadomości zostały przeniesione na stronę powstającego numeru, albo – zgodnie z tematyką – na inne strony InterKalumetu.

 

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -