Niedawno usiłowaliśmy sobie przypomnieć ile to już lat mistrz Zbyszek Bednarczyk cieszy nas efektami swojej wyobraźni i pracy. Ale, jak to bywa, nie doliczywszy się do końca postanowiliśmy tę czynność odłożyć na później. Na szczęście mamy znakomitych matematyków-historyków i dzięki nim możemy przypomnieć. Że to już 35 lat! Kamil Grąz jak zawsze czujny, zwarty i gotowy.

Kamil Grąz napisał:

– Z okazji rocznicy pracy Zbyszka powstały okolicznościowe fajki, przygotowałem więc krótki materiał na tę okoliczność i przesyłam go wraz ze zdjęciami. 

– W lipcu minęło 35 lat, odkąd Zbyszek Bednarczyk zawodowo usiadł przy fajkarskim warsztacie. Trzy i pół dekady, tysiące wykonanych fajek, niezliczone pomysły, godziny spędzone nad nowymi projektami i jedna niezmienna myśl: „Jak fajnie w Przemyślu robić fajki…”

– Przez te lata Zibi stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego fajkarstwa. Wielu z Was zna go osobiście, wielu pali jego fajki od lat, a niektórzy właśnie od nich zaczęli swoją fajczarską przygodę. Dla nas to przede wszystkim człowiek, który od 35 lat z takim samym zapałem wchodzi do pracowni i wciąż czerpie radość z tworzenia.

– Taka rocznica zasługuje na coś wyjątkowego, z tej okazji powstała limitowana seria fajek 35th Anniversary. Każda wykonana ręcznie z włoskiego wrzośca Plateau, opatrzona okolicznościowym srebrnym pierścieniem i własnoręcznym podpisem Zbyszka.

– To nie tylko kolejny model w ofercie. To mały kawałek historii człowieka, który od 35 lat udowadnia, że pasja do fajkarstwa może być sposobem na życie.

– Niech kolejne lata będą równie fajowe!

Link do fajki dla zainteresowanych: https://brogshop.pl/pl/p/Fajka-autorska-z-okazji-35-lecia-fajkarstwa-Zbigniewa-Bednarczyka-/1759

Od redakcji:

Tak naprawdę nie pamiętamy już kiedy pierwszy raz poznaliśmy Zbigniewa Bednarczyka. Ale pamiętamy, że od razu stał się dla nas Zbyszkiem. Pamiętamy też, że na początku naszej znajomości trudno nam było nadążyć za facetem, który miał milion pomysłów na sekundę, wyobraźnie kilku twórców (nigdzie na świecie nie widzieliśmy fajki, której ustnik powstał z miedzianych rurek do c.o.) i olbrzymie serce dla wszystkich. Z czasem poznaliśmy jego pracownię a później fabrykę. Gościliśmy w jego domu. Słuchaliśmy opowieści o planach i zachwycaliśmy się jego autografami. Z czasem nasza kolekcja fajek wzbogaciła się nie dlatego, że stale coś kupowaliśmy u Zbyszka. On po prostu w swoim spontanie mówił: – Podoba ci się? No to jest twoja. Gdy mówiliśmy „ale” – machał ręką i prowadził już rozmowę na inny temat. W naszym archiwum pozostało nam sporo fot, na których Mistrz dosłownie wyczynia różne cuda – od ubranego w strój Indianina, po pomysł na szkocki strój, podkręcony wąsik i cylinder, po stylowy garnitur. Pamiętamy jak we Wriezen, u Jurka Grodka, prezentował swoją wystawę przed wyjazdem do USA. Przypatrzyliśmy na dziełka z niekłamanym zachwytem, a później bardzo się cieszyliśmy, że wrócił zza Oceanu bez wielu z nich.

Zbyszku, sprawiałeś i sprawiasz nam radość. Tak, nam indywidualnie. Także nam – fajczarzom. I niech już tak będzie zawsze!

Życzymy Ci zdrowia i miłości, w tym do fajek, które tak ukochałeś. Także tego, byś nadal nas zaskakiwał swoimi pomysłami, swoim Świętem i Świętem Fajki. Fajkami turniejowymi i insygniami potwierdzającymi przyznawany przez naszą redakcję tytuł honorowy „Kalumetowego Fajczarza Roku”.

Dziękujemy Ci za te lata współpracy i przyjaźni mając nadzieję, że tak będzie nadal. Ściskamy Cię serdecznie i fajecznie 🙂

Zdjęcia – Darek Delmanowicz, Kamil Grąz, Julian Drabent, Mirosław Jurgielewicz