W ostatni weekend czerwca 2012 roku, już po raz siódmy, w Przemyślu odbyła się chyba największa w Polsce fajczarska uczta – Święto Fajki. Jego program był bardzo atrakcyjny i obfitował w wiele niespodzianek. A kto chciał mógł go modyfikować w dowolny sposób.

Już w piątek (22 czerwca) w pracowni Zbyszka Bednarczyka, gdzie powstają nieseryjne Vincenty i fajki marki Zibi, a także autografy, było tłoczno. Choć dokładniej – wyczekująco. Nad swoją nowa fajką pracował Konstantin Shikita z Kijowa, a mieli dojechać Czesi: Jan Pipes Klouček i Mihal Novak. Na miejscu czekał Bartek Antoniewski oraz gospodarz – Zbyszek Bednarczyk. Do Międzynarodowych Warsztatów Fajkarskich jeszcze wrócimy.

W każdym razie zanim trafiliśmy do Brogowej pracowni odwiedziliśmy słynne arboretum w Bolestraszycach. Pognała nas informacja, że jest tam wystawa fajek. I faktycznie. Na górce obok pałacu, w drewnianym domu, w trzech pomieszczeniach pokazano fajki ze zbiorów… Muzeum Przyrodniczego w Krakowie. O tym też szerzej w osobnej relacji.
Choć nasze przywitanie z fajowym Przemyślem nie mogło się odbyć inaczej jak przez fajki właśnie. Bo trafiliśmy na „pół wywrotki” ich właśnie, na… wystawie Centrum Informacji Turystycznej w Rynku. Wieczór zakończyliśmy przy ławeczce ze Szwejkiem.

Sobota (23 czerwca) była już w pełni fajowa. Rozpoczęliśmy ją od wizyty w Muzeum Dzwonów i Fajek, gdzie uzupełniliśmy naszą bibliotekę oraz dowiedzieliśmy się, że taras zamknięty, bo remont. Nic to jednak – najważniejsze, że tu byliśmy. Później zwiedziliśmy Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, które naprawdę warto odwiedzić z wielu względów, w tym z jednego szczególnego. O tym jednak przy innej okazji.

W pracowni Mr. Bróg praca trwała od rana, choć i na relaks nie brakowało ochoty, z… meczem piłkarskim włącznie. Był jeszcze czas na wizytę w sklepie pani Solarskiej (przeniesiony na ul. Grunwaldzką, vis-a-vis stacji benzynowej). Także spacer po przeuroczym mieście i coraz częstsze spotkania fajczarzy z różnych stron Polski.

Wieczorem, w Ostrowie, w Fabryce Fajek Bróg, świętowaliśmy 5-lecie jej istnienia oraz 21-lecie fajki Mr. Bróg. Była licytacja, turnieje oraz mnóstwo dobrej zabawy. W paleniu na czas najlepszym okazał się, a tym samym nabył prawo do jednorocznej własności pucharu – Julian Drabent z Konińskiego Klubu Fajki.

Niedzielę (24 czerwca) zaczęliśmy od przemyskiej katedry. Później nasza trasa wiodła do Muzeum Dzwonów i Fajek, na otwarcie wystawy dokumentów i fajek początków przemyskiego fajkarstwa. Wystawy, która z powodów już wymienianych (remont) była zaledwie namiastką tej, która pojawi się w tym Muzeum za kilka tygodni. Będzie na pewno bardzo ciekawa.

Po powrocie na Rynek rozbolała nas głowa. Nie, nie od gorąca. Tylko od liczby i jakości fajek, także cen niektórych. W każdym razie było w czym wybierać i tylko największy wybredniś (mówiąc grzecznie) mógł być niezadowolony.

I gdy na estradzie dudniła muzyka, w ogródkach chłodzono się, rozpoczęły się przygotowania do korowodu. Najpierw ruszył z Rynku do pomnika-ławeczki „Fajka”. Tu odbyło się jej uroczyste zapalenie z udziałem prezydenta Przemyśla oraz gościa specjalnego – Jerzego Dudka. Po tym ceremoniale znowu do Rynku.

Jedni poszli dalej bawić się przy scenie, inni (tych była zdecydowana mniejszość) zalegli w „Niedźwiadku”, gdzie odbyła się kolejna edycja „Kolebki”. Tym razem wygrał Jan Klouček, nie ukrywając wielkiej radości z tego faktu, potwierdzając tym samym, że była to w tym roku „Eurokolebka”.

Zanim rozdano kolebkowe nagrody, na scenie głównej Święta Fajki 2012 członkowie kapituły i prezydent Przemyśla wręczyli Fajkę Zaufania. Otrzymał ją w tym roku Jerzy Dudek.

Po odebraniu „zasłużonego” dyplomu i nagrody za „wyśmienity czas palenia” pożegnaliśmy gospodarzy i przyjaciół fajczarzy, by odprowadzić do domu Ulę Olbromską. I to dzięki niej trafiliśmy do Towarzystwa Muzycznego, gdzie Niezależna Akademia Frenetyków zorganizowała wystawę zatytułowaną… „Fajka”. Niech żałują ci, którym nie udało się jej zobaczyć.

Gdy w poniedziałek (25 czerwca) zbieraliśmy się do domu, spora grupa uczestników święta autokarem zmierzała do Lwowa. Z telefonicznych przekazów i informacji od Zbyszka B. wiemy tyle, że… było wspaniale. Bo nie mogło być inaczej choćby z tego powodu, że zobaczyło się lwowską operę od jej najskrytszych skrytek, najbardziej zakamuflowanych i pochowanych zakamarków…

Na koniec krótkie podsumowanie VII Święta Fajki w Przemyślu: i my tam byliśmy, fajkę niejedną zapaliliśmy, a to co widzieliśmy i przeżyliśmy długo będziemy pamiętać.
Wszystkiego fajowego!

Przeczytaj również

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -