Klub Fajki Jasło skończył trzy latka. Ale nie tylko ten jubileusz był okazją do tego by w tym uroczym mieście nad trzema rzekami spotkać się na turnieju. Wymyślił go mistrz Zbyszek Bednarczyk, podchwycił pomysł prezydent Jacek Owiński, a i my dołożyliśmy swoje pięć groszy.

Do Jasła jedzie się co prawda dość długo, ale zawsze warto odwiedzić przyjaciół w mieście, w którym się jeszcze nie było. Warto też usiąść przy fajce i napoju, by posmakować tytoniu, ciepła przyjaciół i rodzinnej atmosfery. Bo wszystko to było udziałem tych, którzy do Jasła dotarli na pierwszy turniej organizowany przez działający tu klub – Jasielską Fajkę Pokoju.

Fajkę przygotował mistrz Bednarczyk i był to unikatowy kalumet. Tytoń – wiadomo kto… Koledzy z KF Jasło zadbali o resztę, czyli „wieliśmy się i… oni zorganizowali wspaniałe fajczarskie spotkanie”.

Tłoczno było już w piątkowy wieczór, w którego trakcie był czas na leniwe rozmowy, próbowanie tytoni. To wszystko nasiliło się w sobotę. W gościnnych progach hotelu i restauracji „U Schabińskiej”, znanej z telewizyjnego programu o rewolucjach, czuliśmy się znakomicie. Turniejowe zmagania, wymagające przecież znakomitej kondycji, poprzedził obiad. Na przystawkę podano… znakomitą szynkę pieczoną z kaszą. A później… Później był obiad!

Do turniejowania zasiadło 32 zawodników z kilku klubów z całej Polski. Najdalej mieli gdańszczanin Piotr Jakubowski i Kaszub Zenon Dembowski. Sędzia głównym zawodów, które jako jedyne w naszym kraju miały swojego wójta, był Stanisław Pankiewicz… wójt gminy Jasło, sprawujący ten urząd już od kilku kadencji. Splendoru sędziemu głównemu dodawał specjalny łańcuch, wykombinowany przez mistrza Bednarczyka. Tak na marginesie – fajnie byłoby, gdyby sędziowie innych turniejów nosili tez takie insygnia. Pomagali mu w pełnieniu „urzędu” Zbyszek Bednarczyk i piszący tę relację.

Palenie szło znakomicie, poprzedzone wspaniałą pracą organiczną, do której fajczarze z Jasła zaprosili – oczywiście, a jakże inaczej – swoje rodziny, przyjaciół, znajomych. Efekty ich pracy, a także fajczarski trud można obejrzeć na listach startowych, sporządzonych przez samą Pierwszą Damę KF Jasło, czyli żonę prezydenta Jacka Owińskiego – Beatę.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że małżeństwo Trittów z poznańskiej „Trafiki” było tego dnia w znakomitej dyspozycji. I do dziś zachodzimy w głowę jak Piotrowi Niewińskiemu udało się je rozdzielić na podium. Marek Tritt był pierwszy, drugi oczywiście Piotr Niewiński a trzecia (jednocześnie najlepsza wśród pań) Małgorzata Tritt. Kosz fajczarski, przygotowany przez redakcje „Kalumetu” trafił do reprezentanta gospodarzy, tryskającej humorem latorośli wspaniałego rodu Lorensów – Adama.

Ceremonia wręczania dyplomów oraz nagród należała do tych, które zapamiętuje się na całe życie. Jakby tego było mało gościnni gospodarze przygotowali loterię. Najbardziej uradowany z jej wyniku był przesympatyczny Wiesław Jajko, obdarowany specjalistycznym urządzeniem, produkowanym przez jedną z firm w Jaśle, do gromadzenia deszczówki.

A że – jak już wspomnieliśmy – były to też klubowe urodziny nie zabrakło tortu i sernika. Oba ciasta były przepyszne.

Nie obyło się oczywiście bez urodzinowych prezentów, które autentycznie zaskoczyły prezydenta Owińskiego i członków Klubu Fajki Jasło.

Turniej zakończył najprawdziwszy dancing, w czasie którego nie zabrakło solowych popisów oraz śpiewów chóralnych. Nie dość, że zabawa była po pachy, to jeszcze prawie do białego rana…

I my tam byliśmy…

 

Przeczytaj również

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -