List był bardzo treściwy, mimo że należał do kategorii tych z prośbą o natychmiastową pomoc w ustaleniu czy piszący natrafił na wielki skarb. Napisała go pani Dorota, mieszkająca w województwie lubelskim, która we własnym ogrodzie, nieopodal rzeki Wieprz, wykopała… główkę glinianej fajki.

 

 

 

 

Pani Dorota: (…) przeczytałam u Państwa na stronie artykuł o znalezionej fajce z okresu neolitu. (…) czy ten znaleziony przypadkowo fragment czegoś glinianego, to może być fragment fajki?  Czy istnieje prawdopodobieństwo, że to znalezisko ma jakąś wartość archeologiczną? Jestem wprawdzie tylko nauczycielką historii w szkole średniej, ale to przypadkowo odkopane w ogródku przeze mnie znalezisko zastanowiło mnie. (…)

Znalazłam ten fragment (…) na terenie mojej posesji w przydomowym ogródku, przy okazji wiosennego przekopywania ziemi. Niczego poza tym nie zauważyłam, lecz muszę dodać, że bardzo często wykopuję fragmenty ceramiki, naczyń glinianych i porcelanowych, również szkło, więc sądziłam, że po prostu może kiedyś było na skraju miasteczka wysypisko.(…) Biała fajka ma sporo różnych znaków, natomiast zielona jest gładka. Niestety, nie mam żadnego kontaktu z archeologami (…) ale jeżeli będzie taka potrzeba to pewnie można znaleźć w Internecie. Miło mi, że możliwe iż uczestniczę w czymś wyjątkowym, dla mnie historyka teoretyka, wprawdzie nie archeologa, to jest coś. Naturalnie z niecierpliwością będę czekać na każdą informację, a zwłaszcza ekspertyzę. (…)

Oczywiście że teoretycznie mogliśmy pomóc, mądrując się na temat dziedziny, z której mamy tylko pobieżne wiadomości. Od czegóż jednak są przyjaciele i to tacy, którzy znakomicie poruszają się w historii i archeologii. Również fajczarsko-fajkarskiej. Stąd jedyna słuszna decyzja – napisać do Edwarda Zimmermanna.

Tak więc Edward otrzymał stosowną korespondencję, okraszoną wieloma prośbami, a my postanowiliśmy wykazać się cierpliwością, wiedząc jak zapracowany to człowiek. Ku naszemu zaskoczeniu czas oczekiwania na odpowiedź Edwarda skrócił nam kolejny list z Lubelskiego. Pani Dorota donosiła, że oto wykopała drugą główkę. Tak jak i poprzednim razem do słów dołączyła także obrazy.

Pani Dorota: (…) informacja z ostatniej chwili, właśnie to wykopałam przed chwilą, znowu przypadkiem, sadząc kwiatki w ogrodzie, w podobnej lokalizacji wykopałam tę poprzednią fajkę. Ta trochę w gorszym stanie. (…)

Niemal w chwili gdy kończyliśmy podziwianie fotografii nowego znaleziska pani Doroty, z Gdańska nadeszła odpowiedź.

Edward Zimmermann napisał:  Próby dokładniejszego datowania najstarszych lulek, w tym przypadku glinianych główek fajek typu złożonego, zwykle nie przynoszą rezultatu. Jak kilka lat temu powiedział najwybitniejszy znawca ceramiki późnośredniowiecznej i nowożytnej, prof. Jerzy Kruppe z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, formy do wyrobu lulek mogły być wykorzystywane przez kilka pokoleń garncarzy. A zastosowane glazury, nawet te najbardziej charakterystyczne dla wyrobów ceramicznych z XVII wieku, używano także w następnych stuleciach. W odróżnieniu od fajek glinianych typu jednorodnego, posiadających zwykle sygnatury i wyróżniki typologiczne pozwalające na dość dokładne datowanie, na glinianych lulkach z XVII i XVIII w. nie spotyka się znaków wytwórcy. Wytwarzanie glinianych lulek, w porównaniu z technologią produkcji jednorodnych fajek glinianych, nie było trudne. W związku z tym wykonywano je (przeważnie jako produkcję uboczną) w setkach anonimowych warsztatów garncarskich na terenie całego kraju. W oparciu o podobne lulki, znajdowane w wyodrębnionych warstwach archeologicznych, datowałbym przedstawione na zdjęciach fajki na II poł. XVIII wieku (choć z tej samej formy mogły być wytwarzane jeszcze w pierwszych dziesięcioleciach następnego stulecia).

Pani Dorota, do której natychmiast przesłaliśmy list Edwarda Zimmermanna, na pewno została usatysfakcjonowana takimi stwierdzeniami. Ma bowiem w swojej kolekcji naprawdę cenne znaleziska.

Pani Dorota: (…) Serdecznie dziękuję za tak szybką i skrupulatną ekspertyzę i informację. Jestem zobowiązana (..) Panu Zimmermannowi (…)

Dziś pani Dorota na pewno dokładnie wie jak postąpić ze znaleziskiem. Życzymy by nadal miewała we własnym ogródku takie „przypadki”.

Wszystkie zdjęcia znalezionych fajek są autorstwa pani Doroty.

Przeczytaj również

Musisz mieć co najmniej 18 lat, żeby wejść na tę stronę

Potwierdź swój wiek

- -